40. Festiwal
Wielkanocny Samów w Kautokeino
Festiwal Wielkanocny
Samów (Samisk Påskefestival) odbywa
się corocznie w norweskim Kautokeino.
Miejscowość ta położona jest ok. 500 km
na północ od koła podbiegunowego, w regionie Finnmark, uchodzącym za tradycyjne
ziemie Saamów.
Od wielu lat chcieliśmy
zobaczyć atrakcje festiwalowe i w tym roku wreszcie zrealizowaliśmy to
marzenie. Tym samym Festiwal Zorzy Polarnej – nasz autorski projekt edukacyjno
– artystyczny zaznaczył swoją obecność w północnej Skandynawii dzięki obecności
jego twórców i realizatorów. Mimo kalendarzowej wiosny i dość późno
przypadającej Wielkanocy (20 kwietnia), panowały tam jeszcze zimowe warunki, o
czym przypominały potężne zwały śniegu wokół domów i na poboczach. Nie oznacza
to jednak nieprzejezdnych dróg, czy braku możliwości dojazdu do siedlisk. Śnieg
jest tylko nieodłącznym elementem krajobrazu. Dla turysty to zadziwiający widok
i ogromny przeskok, od kwitnących w Polsce forsycji i tulipanów do gór białego
puchu.
Kautokeino/
Guovdageaidnu jest najbardziej wysuniętą na południe gminą Finnmark. Graniczy z
gminami: Alta - na północy, Karasjok (Kárášjohka) - na wschodzie,
Nordreisa i Kvænangen (w okręgu Troms) - na zachodzie oraz Entokeino (w Finlandii)
- na południu.
Choć ma największą w Norwegii powierzchnię, mieszka tam zaledwie 1500 osób, do których należy blisko 100 000 reniferów. Nieprzypadkowo podajemy ich liczebność, bowiem hodowla reniferów jest najważniejszym źródłem dochodu i utrzymania.
Choć ma największą w Norwegii powierzchnię, mieszka tam zaledwie 1500 osób, do których należy blisko 100 000 reniferów. Nieprzypadkowo podajemy ich liczebność, bowiem hodowla reniferów jest najważniejszym źródłem dochodu i utrzymania.
Wielkanoc tradycyjnie była okresem
zgromadzeń Samów w Kautokeino. Począwszy od XVII w. świętowano tam koniec zimy,
organizowano uroczystości weselne, spotkania towarzyskie, zawody w powożeniu zaprzęgami
reniferów, a więc uciechy, na które nie ma czasu w sezonie letnim. Dzięki temu miasto
zyskało dużą popularność, a jego wybór nie był przypadkowy - dogodne położenie
w dolinie umożliwiało łatwy dojazd, transport jedzenia i spęd reniferów.
Festiwal Wielkanocny, w zbliżonej do
dzisiejszej formie, po raz pierwszy odbył się w 1974 r. Jego patronem i
inicjatorem był promotor kultury ludu Sámi, Nils - Aslak Valkeapää, znany jako Áillohaš, poeta i muzyk wykonujący tradycyjny joik.
Joik to rodzaj ludowego śpiewu Samów. Jest ważnym elementem kultury oralnej tego narodu sięgającej czasów przedchrześcijańskich. Joiki mogą
opowiadać o miłości, o pochodzeniu i życiu ludu Sámi oraz o walce dobrych
(białych) i złych (czarnych) szamanów noaide. Teksty joików różnią się od typowych
piosenek - mają budowę cykliczną, bez wyraźnego początku i końca, krótka fraza
jest powtarzana, z niewielkimi zmianami, wielokrotnie. Długość takiej frazy
waha się od jednosylabowej onomatopei do epickiego poematu. Melodia jest prosta, śpiewana przy bardzo napiętych strunach głosowych, oparta na skali pięciotonowej. Funkcją joika jest wyrażenie tożsamości
osoby, miejsca lub zwierzęcia oraz identyfikacja przynależności klanowej.
Mimo swej nazwy obecnie jest to raczej
impreza świecka, służąca prezentacji i czynnemu odbiorowi bogatej kultury Samów.
Są jednak również aspekty religijne, zwłaszcza msze, na których zbierają się przeważnie
starsi Samowie. Festiwal jest współfinansowany przez norweski Parlament Samów w
Karasjok (instytucje takie funkcjonują również w szwedzkiej Kirunie i - od
niedawna - w fińskim Inari). Oczywiście organizatorzy zmuszeni są korzystać
również z wsparcia wielu sponsorów.
Turysta, który zawita w te
szczególne rejony, będzie miał ucztę dla oka i ducha. Widoki ośnieżonych gór i
tundrowej przyrody w pełni wynagrodzą słabą informację o Festiwalu, trudności
ze znalezieniem jego kolejnych atrakcji, czy zaskakujące zmiany programu. Problemy
te zapewne wynikają z faktu, że jest to tak naprawdę wydarzenie adresowane do
Samów - raczej ich święto, niż impreza dla turystów. Zdecydowanie różni się tym
samym od bardziej znanego jarmarku w Jokkmokk (płn. Szwecja, zaraz za kołem
podbiegunowym), który jest przedsięwzięciem przede wszystkim komercyjnym. Nie oczekujmy,
więc zbyt wiele i pozwólmy się zaskakiwać. Nie dziwmy się np., że nie wiadomo,
co robić w trakcie kilkugodzinnych przerw między koncertami, kiedy wszystko w
mieście jest zamknięte (oprócz stacji benzynowej Statoil). Saamowie jadą wtedy
do domów lub do znajomych, a przybysze – no cóż …
By być pewnym, że nie zabraknie dla
nas biletów, przed przyjazdem kupiliśmy karnety festiwalowe (900 NOK od osoby).
Jednak nasze obawy były płonne, wolnych miejsc nie brakowało, a już w Norwegii
okazało się, że karnet uprawnia do wstępu nie na wszystkie, a jedynie na
wybrane atrakcje. Oznacza to, że by móc w nich uczestniczyć, należy liczyć się
z dużo większymi wydatkami.
Naszą przygodę z Festiwalem
Wielkanocnym rozpoczęliśmy 17 kwietnia 2014 r. w Wielki Czwartek. Przywitał nas
deszcz, a później śnieg, choć okolice Kautokeino słyną z suchego klimatu.
Średnia
opadów wynosi 360 mm rocznie, co stanowi jedną z najniższych wartości w kraju.
Twierdzi się również, że rejon jest porównywalny do części Sahary, z tą różnicą,
że przy niższych temperaturach i bujniejszej roślinności, Kautokeino nie
wysycha tak szybko.
Tego dnia, w budynku zwanym
Báktehárji, w godzinach (teoretycznie, zwłaszcza jeśli chodzi o rozpoczęcie)
22.45 – 3.00, odbył się koncert
laureatów ubiegłorocznego Sámi Grand Prix (wstęp 350 NOK od osoby).
Występowali następujący artyści samscy:
·
Per Bueng z zespołem doświadczonych muzyków, śpiewający
joik tradycyjny,
·
Melina Kuhmunen i Johan Kitti Band, wykonująca muzykę
dla młodzieży inspirowaną tutejszym folklorem,
·
Maxida Märak z zespołem Downhill Bluegrass,
prezentująca elementy projektu muzycznego, który stanowił połączenie bluegrass
i tradycyjnej muzyki Sámi.
Maxida Marak pochodzi z
Jokkmokk (Szwecja). Uznawana jest za wszechstronnie uzdolnioną artystkę. Maluje, projektuje
kostiumy, instrumenty i dekoracje, wykonuje tradycyjny joik.
W wolnym czasie produkuje noże i inne przedmioty z drewna i rogu. Jest
zaangażowana polityczne w protesty przeciwko budowie nowej kopalni rudy żelaza w
okolicach Jokkmokk.
Na
koncert przybyło wielu Samów w różnym wieku, zarówno z Kautokeino, jak i z pobliskiego
Entokeino (Finlandia). Stał się on pretekstem do spotkań, rozmów i zawiązywania
nowych znajomości. Panny ubrane w chabrowe sukienki obszyte kolorowymi taśmami,
czerwone czapki i ciężką biżuterię, chętnie spoglądały na kawalerów w
niebieskich tunikach, przepasanych pasami ozdobionymi srebrnymi i złotymi
elementami, w spodniach ze skóry reniferów. Co prawda, panie nie muszą bać się
braku powodzenia, bo na 86 kobiet przypada tu aż 100 mężczyzn, ale lepiej
wybrać tego najlepszego i najmajętniejszego.
18
kwietnia, w Wielki Piątek, uczestniczyliśmy w uroczystej mszy świętej w
ewangelickim kościele w Kautokeino.
Kościół
Norwegii ma jedną parafię w gminie Kautokeino. Jest ona częścią dekanatu Indre
Finnmark w diecezji Nord - Hålogaland. Kościół powstał w 1958 roku na
miejscu starego kościoła Kautokeino, spalonego przez Niemców w 1944 r. Obok
kaplicy prawosławnej Św. Jerzego w Neiden (płw. Varanger), pochodzącej z 1565 r.,
była to najstarsza budowla sakralna w Finnmark (1701 r.) Współczesny ołtarz, autorstwa Jørga Mind, przedstawia Jezusa, jako Dobrego
Pasterza.
Msza
rozpoczęła się o godzinie 11.00 i trwała dwie godziny. Celebrowana była w dwóch
językach: Sámi i norweskim. W jej trakcie mogliśmy wysłuchać również Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa Według Świętego
Jana (85 - 90 %
populacji w gminie to przedstawiciele ludu Sámi. Sámi i norweski są tam językami
urzędowymi). Kościół był wypełniony po brzegi, w większości przez starsze
samskie kobiety, ubrane w tradycyjne stroje. Wyglądały bardzo malowniczo, siedząc
obok siebie w jednakowych, czerwonych czapkach. Mężczyźni i młodzież prawdopodobnie
regenerowali siły po atrakcjach festiwalowych dnia poprzedniego. Oprócz Samów na
mszę przybyło niewielu wiernych. Norwegowie spędzają, bowiem święta na świeżym
powietrzu, czytając kryminały i spotykając się ze znajomymi. Na północy, co
mogliśmy sami zaobserwować, wyruszają kamperami w góry, by pojeździć na
skuterach śnieżnych. Tradycja uczestnictwa w obrzędach religijnych stopniowo
tam zanika. Dość zaskakujący dla
katolików był sposób zbierania ofiar. W pewnym momencie wszyscy wstali i
skierowali się w stronę ołtarza. Stała tam drewniana miska, do którego wrzucano
ofiary, a następnie przechodzono za ołtarz, by wyjść z drugiej strony i wrócić
na swoje miejsce.
Wielki Piątek w kościele
ewangelickim jest najważniejszym i bardzo podniosłym świętem. Nawet w Norwegii
są wtedy zamknięte sklepy i urzędy. Tylko nieliczne bary i restauracje są
otwarte (a wszystkie w mieście można policzyć na palcach jednej ręki). Dobrze
więc zabrać ze sobą termos z kawą i kanapki. My tak zrobiliśmy i dzięki temu urządziliśmy
piknik na parkingu pod Ratuszem – Kommune Kautokeino. Sam Ratusz nie zachwyca swoim
wyglądem. Jest typowym budynkiem administracyjnym. Na ścianie bocznej, obok
nazwy miasta, widnieje herb Kautokeino - lavvu (namiot) w kolorze złotym na
niebieskim tle. Lavvu, nadal używany przez pasterzy reniferów, został wybrany
na symbol gminy i zatwierdzony 4 września 1987 r.
Po krótkiej przerwie ruszyliśmy
dalej. Trafiliśmy do Beaivváš Sámi Našunálateáhter (Narodowego Teatru Ludu Sámi
w Norwegii), gdzie w ramach Festiwalu odbywała się wystawa strojów teatralnych.
Mimo, że pochodziły one z klasycznych spektakli (Faust, Hamlet, itp.) wszystkie
inspirowane były kulturą Samów. W budynku o dość niecodziennej architekturze
mieści się teatr, wyższa uczelnia (University College Sámi) oraz dom kultury.
Beaivváš
Sámi Našunálateáhter to pierwszy teatr samski w Norwegii, otwarty 1981 r.
spektaklem „Nasze Góry”, będącym muzyczną satyrą osadzoną w czasach budowy tamy
na rzece Alta i bezskutecznych protestach Samów. Nazwa teatru „Beaivváš” oznacza zarówno „dzień”, jak i „słońce”, symbolizujące
dwie potęg: słońce - dające życie i dzień - umożliwiający prezentację
tożsamości odrębności kulturowej Samów.
Teatr ten
wykorzystuje zarówno nowoczesne, jak i tradycyjne środki wyrazu, nawiązujące do
kultury czasów przedchcieścijanskich, a także tradycyjną muzykę samską nazywana
„joik”.
Aktorzy to
prężnie rozwijający zespół, wielokrotnie wystawiający spektakle w całej Norwegii.
Mając status Narodowego Teatru Ludu Sámi w Norwegii, instytucja finansowana
jest w całości przez rząd norweski.
Dużą widownię zgromadziły zawody skuterów
śnieżnych, które odbyły się na miejskim stadionie. Szybka jazda i ryk silników
budziły emocje nie tylko u męskiej części publiczności. Uczestnikami byli
przede wszystkim przyjezdni Norwegowie, tęskniący za dużą dawką adrenaliny w
tym spokojnym i stabilnym państwie.
Żaden Festiwal nie może odbyć się bez
sprzedaży pamiątek. Na rynku, obok Ratusza, rozstawiono stoiska z rękodziełem
Samów. Bardzo skromna oferta oraz ceny, i tak dość wysokie, a dodatkowo
windowane z racji okresu festiwalowego, sprawiły, że kupujących było niewielu.
Transakcje utrudniał również fakt, iż większość kupców porozumiewała się
jedynie w języku samskim.
Wielka Sobota to kulminacja
Festiwalu, przez co wiele imprez odbywa się wtedy równocześnie. W tym roku
wyjątkowo nie było wyścigów reniferów, mimo, że ujęto je w programie na godz. 12.00.
Zamiast tego podziwialiśmy zawody turystów, którzy chcieli przejechać się (oczywiście
odpłatnie) zaprzęgiem reniferów. Chętnych nie brakowało. Pierwotnie wyścigi
służyły prezentacji najlepszych okazów zwierząt, a jednocześnie statusu
materialnego ich właścicieli. Nikt przecież nie zapyta Sama o to, jak duże jest
jego stado, gdyż uważane jest to za duży nietakt i brak szacunku.
W ubiegłych latach Festiwalowi
Muzycznemu towarzyszył Przegląd Filmowy w kinie zbudowanym z lodowych bloków na
wolnym powietrzu obok Hotelu Thon. W tym roku odbyła się premiera tylko jednego
filmu – „Sound of the Sami plains”. Niestety nie byliśmy na projekcji, ponieważ
jej koniec zbiegał się z początkiem koncertu Sámi Grand Prix, a i cena była
wysoka – 100 NOK od osoby plus całoroczny karnet kinowy (60 NOK), bez którego nie
można kupić biletu. Wprawdzie nie
obejrzeliśmy filmu, lecz zwiedziliśmy (gratis!) lodowy labirynt, czyli zmrożone
korytarze, w których można pograć w golfa, posłuchać joikowania, czy wypić
drinka (oczywiście z lodem). Po pobliskiej zagrodzie przechadzały się cztery renifery,
które fotografują turyści.
Nie skorzystaliśmy z
drinków w hotelu, ani z możliwości zjedzenia tam lanczu. Wybraliśmy mniej
ekskluzywne miejsce - Grill Bar, który z zewnątrz wyglądał na zamknięty. Po
wejściu zdziwił nas jednak panujący tam gwar i bogate menu. Może mniej
wykwintne, jak w Thonie, ale równie smaczne. Zaskoczyły nas też ceny - wersja festiwalowa,
czyli drożej, niż dnia poprzedniego.
Najważniejszym
wydarzeniem Festiwalu był konkursowy koncert Sámi Grand Prix 2014 w sali Báktehárji,
będący samskim odpowiednikiem konkursu Eurowizji (bilet 300 NOK). Mimo, że koncerty
organizowano na festiwalu od 1974 r. to Grand Prix wystartowało dopiero w 1990
r. Na tegoroczną edycję przybyło około 1500 widzów, prawie wyłącznie Samów z
Norwegii, Finlandii i Szwecji, ubranych w tradycyjne stroje. Nasze zainteresowanie
szczególnie budziły małe dzieci, które - tak jak ich rodzice - z dumą podkreślały
swoją tożsamość kulturową.
Po raz pierwszy impreza była transmitowana
na żywo przez norweską telewizję NRK, co sprawiło, że lokalny folklor
zaprezentowano szerokiej publiczności w krajach nordyckich. Pewnie z racji
wymogów transmisji timing koncertu pozytywnie nas zaskoczył z perspektywy kilku
dni pobytu w Kautokeino. Jak przystało na
poważny konkurs, w Jury zasiadali przedstawiciele wszystkich państw, gdzie
mieszają Samowie. A i nagrody były znaczące. Zwycięzca otrzymywał 20 tys. NOK i
roczne stypendium w wysokości 50 tys. NOK wraz z zobowiązaniem do zorganizowania
jednego koncertu. Klement Ander Buls (producent Sámi Grand Prix) w wywiadzie z
nami stwierdził, iż wysokość nagród jest bardzo motywująca i daje laureatom możliwość
zrobienia prawdziwej kariery. Przykładem tego jest choćby historia Sofii Jannok.
Konkurs składał się z dwóch części.
W pierwszej wystąpili artyści wykonujący joik tradycyjny:
- Marit Kristine Hætta Sara (Norwegia)
- Mathis A. Oskal (Norwegia)
- Nils-Heikki Paltto (Finlandia)
- Petra Biret Katarina Magga-Vars (Finlandia)
- Per Matis Skum (Norwegia)
- Isak NP Eira (Norwegia)
- Valentina Kirillova (Rosja)
- Jørgen Stenberg (Szwecja)
- Nils Peder A. Gaup (Norwegia)
- Ann-Karoline Eira (Norwegia)
I miejsce zdobył Jørgen Stenberg ze Szwecji. Zapowiadający przedstawili go
jako joikera, ale i podróżnika. Po koncercie poprosiliśmy o go kilka słów dla
czytelników „Zewu Północy”.
- Zapowiedziano Cię
jako podróżnika. Dokąd wyjeżdżasz, i czy są to wyjazdy związane z muzyką i
śpiewem?
- Wyjeżdżam w różne
części świata. Za kilka dni jadę na karnawał na Seszele, na którym będę śpiewał
joik.
To dość zaskakujące, joik na Seszelach. W życiu
codziennym jest hodowcą reniferów i oczywiście muzykiem.
- Co robią teraz Twoje renifery?
- Są już na pastwiskach
w górach, więc spokojnie mogę podróżować.
Druga
część konkursu to występ artystów, dla których joik był inspiracją do tworzenia
form bardziej współczesnych:
1.
Marit Susanne Utsi (Norwegia)
2. Wasilij Maminov (Rosja)
3.
Josef za Buljo (Norwegia)
4.
Heli Aikio/ Aila-duet (Finlandia)
5. Guovssahas (Norwegia)
6.
Sunna Maret Gaup Utsi (Norwegia)
Usłyszeliśmy szerokie
spektrum muzyczne: hip hop, tzw. lekki metal (lekki za sprawą wokalu), joik z
elementami muzyki wschodu i joik - pop. Wszystkim artystom towarzyszył
profesjonalny zespół. Pierwsze miejsce zdobył duet z Finlandii - Heli Aikio/ Aila, który wykonywał swój
utwór przy akompaniamencie własnoręcznie wykonanych instrumentów. Muzyka była niesamowita, a nagroda w
pełni zasłużona.
W
przerwie koncertu wręczono nagrodę im. Nilsa-Aslaka
Valkeapää (Áillohaš), którą
przyznano Sofii Jannok, szwedzkiej wokalistce, lecz
również właścicielce stada reniferów w Gällivare. Wydała ona już kilka płyt i
singli z muzyką tradycyjną i stylizowaną joikiem. Jest dwukrotną zdobywczynią Sámi
Grand Prix (2001, 2003). Cieszy się ogromną popularnością wśród Samów i jest w
branży muzycznej wielką gwiazdą (zaraz po Mari Boine).
Nils-Aslak Valkeapää, znany jako Áillohaš
(23 marca 1943 - 26 listopada 2001), był pochodzącym z Finlandii samskim pisarzem,
muzykiem i artystą, prezentującym kulturę Samów szerokiej publiczności. Zadebiutował podczas ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk
Olimpijskich
w Lillehammer w 1994 r.
W
tym roku do konkursu po raz pierwszy zaproszono Samów z płw. Kolskiego w Rosji:
Valentinę Kirillovą i Wasilija Maminova. Ich stroje znacznie się różniły od
ubrań skandynawskich Samów, choć wiele elementów było spójnych, np. torebka ze
skóry renifera, czy kolory stroju męskiego. W ubraniu damskim tożsamość
kulturową podkreślał haft wykonany maleńkimi koralikami. Niestety różnice dotyczą
nie tylko strojów. W Rosji występują bowiem bardzo duże problemy, jeśli chodzi
o możliwości kultywowaniem tradycji. Działania
państwa zmierzają do stopniowego ograniczania ich odrębności etnicznej.
Koncert zakończył się
punktualnie o godzinie 20.00.
Od
23.00 do 3.00 trwał koncert podsumowujący Wielkanocny Festiwal (bilet - 400 NOK).
W programie przeważały utwory prezentowane na koncercie galowym. Ta ostatnia
impreza była przeznaczona już wyłącznie dla Samów. Widoczne było również dla
nas, że to ich święto, ich spotkanie i ich radość.
I tak nasz pobyt w Kautokeino /Guovdageaidnu, którego
nazwa oznacza „w połowie drogi”. dobiegł końca.
Były to niezapomniane, ale i bardzo intensywnie spędzone dni.
tekst: Emilia i Dariusz
Schmidt
zdjęcia:
Marta Schmidt
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz